Obserwatorzy

wtorek, 13 marca 2012

Dzień kobiet, dzień mężczyzn

Dzień kobiet, dzień kobiet,
niech każdy się dowie,
że dzisiaj święto dziewczyyyyneeek,
Uśmiechy są dla nich,
zabawa i taniec,
piosenka z radia popłyyyynieeee J


Zaraz, zaraz, zdaje się, że dzień kobiet był jakiś tydzień temu, chyba znowu mi się czasoprzestrzeń zakrzywiła i czas mi gdzieś uciekł. Nieważne, któż bowiem zabroni mi dziś pisać o tym święcie? :P

Skoczną, wesołą pioseneczką świętowaliśmy drzewiej dzień kobiet w przedszkolu. Oczywiście dziewczynki nic nie dostawały, bo kobietami to one dopiero miały zostać po przepoczwarzeniu, gdy z pąka zamienią się w kwiat, jak mówią słowa kolejnej piosenki. Za to dla mam, pań przedszkolanek i pań kucharek był wdzięczny występ dzieci o krzywych nóżkach oraz okazjonalny goździk. Rajstopy, towar deficytowy rozkupiły zakłady pracy, więc w przedszkolu już ich paniom nie rozdawano.

Zarówno ja, jak i większość moich znajomych płci tzw. pięknej z ochotą świętuje dzień kobiet. Nie wyprawiamy oczywiście z tej okazji imprez na 100 osób w modnym lokalu, ale jakieś spotkanie w babskim gronie przy kawie (jakiej kawie? Przeca kawy nie pijam, ale przy winie wstyd pisać, zaraz meliniarstwem zapachnie, choć ciśnie się na usta, że przy świecach i przy koniaku, bo to z kolejnej piosenki, a ja dziś wyjątkowo rozśpiewana :D), kwiatki od naszych mężczyzn, czy inne drobiazgi (koleżanka na przykład dostała miły drobiazg: nowe szpilki, nie do włosów, tylko buty, do tego wystrzałową bluzkę i spódnicę, ciekawe jakie drobiazgi dostaje z lepszych okazji ;)) są wielce pożądane i mile widziane. Nie dajemy sobie wmówić, że to święto komunistyczne, że jak te niegdysiejsze zwiędłe wiechcie, rajty pod pachi i zniknięte parówki to symbol naszego zniewolenia. Że od tego tylko krok do 3xK (Kueche, Kirche, Kinder). Dla nas dzień kobiet jest okazją do przypomnienia sobie, że kobiecość można celebrować co dzień, przez całe życie. Że fajnie jest być babeczką i mimo, że mężczyźnie w życiu jest generalnie łatwiej, to i tak byśmy się nie zamieniły. Bo możemy bezkarnie całować się na przywitanie (a facetom to jednak nie wypada, wystarczy spojrzeć na fotę Breżniewa i Honeckera), płakać ze wzruszenia i ze śmiechu, bo mamy więcej rodzajów ciuchów, bo możemy się malować, chodzić na szpilkach, miewać chandry i zwalać winę na PMS. I możemy nosić nasze dzieci w brzuchu, co mimo niewygód i porannych mdłości jest przeżyciem niezapomnianym.

A mężczyźni? No cóż… Kiedy Lamia Reno w Seksmisji odnalazła w Azylu Zasłużonej Starości najstarszą starowinkę – Julię Novack i zapytała ją, do czego służyli mężczyźni, dowiedziała się, że przydawali się do pracy. I że byli na porządku dziennym, no i nocnym. I że byli potrzebni do rozrywki. I przede wszystkim, że nie warto być kobietą, kiedy nie ma mężczyzn.

A skoro przywołana została najstarsza starowinka, to oto moja Super Teen Skipper z 1979 roku, dzierżąca palmę „najstarszeństwa” w moim małym zbiorku (do czasu, bo kiedy znów zakwitną białe bzy, zostanie zdetronizowana, ha!). Przypłynęła do mnie z obciętymi włosami, uciętymi paluszkami stopy, a z jej oryginalnego ubranka zostały tylko szorty. Umyłam więc bidulę, uczesałam i ubrałam, a do tego zapewniłam towarzystwo. Chyba jej u mnie dobrze, bo wygląda na zadowoloną.

Przed SPA (z uroczą fryzurą pt. piorun pierdyknął w szczypiorek)




Po SPA







8 komentarzy:

  1. Buhahahaha, kartonowy wiedźmin :) Już go kocham! I laleczka tez mi się podoba - ma naturalną, dziecięco-ciekawską twarzyczkę.
    nie pamiętam już za dobrze czasów, kiedy na dzień kobiet kupowało się goździki, ale różne sposoby na uprzyjemnienie życia paniom w tym dniu są mi znane. W moim zakładzie pracy kobitki ostatnio dostały tulipany i całusa w łapkę. Akurat tego ostatniego nie lubię, bo ślinienie damskich rąk źle mi się kojarzy, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna lala :D. Tylko taki lekki burak z niej xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Niby kobitka po 30 - ce a wygląda jak rumiana 12 - stka :)
    Super zdobycz :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy okaz! Nigdy takiej Skipki nie widziałam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj buziunie to ona ma ładną, co prawda włosy jakby po nieudanej trwałej z lat 80-tych (czytaj siano) ale uroku to jej odmówić nie można. Uśmiechnięta, zadowolona, nawet się potworów nie boi czyli odważna dziewczyna. Bardzo fajna i do tego kobitka po przejściach można by rzec :D

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedys nie cierpiałam tego moldu, ale teraz - coraz bardziej mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sympatyczna dzioucha z niej :D

    Jeszce się załapałam na goździkowe czasy, teraz co roku żądam od męża jednego goździka, ew. tulipana, ale musi być zwiędły. O!

    OdpowiedzUsuń